Z otchłani kosmosu wyłonił się artefakt, który istniał miliardy lat przed powstaniem Ziemi. Obiekt 3I/ATLAS to dopiero trzeci w historii zidentyfikowany przybysz międzygwiezdny, a jego wiek szacowany na ponad 7 miliardów lat wprawił świat nauki w osłupienie.
Skąd wziął się ten kosmiczny wędrowiec?
Mówiąc wprost, mamy do czynienia z astronomiczną kapsułą czasu. Obiekt został namierzony 1 lipca 2025 roku przez system ATLAS w Chile, gdy znajdował się około 670 milionów kilometrów od Słońca. To nie jest zwykły odłamek skały, jakich wiele w naszym pasie asteroid.
- Pochodzi z tzw. grubego dysku Drogi Mlecznej, regionu zamieszkanego przez najstarsze gwiazdy w galaktyce.
- Szanse na to, że jest starszy niż nasz Układ Słoneczny, wynoszą aż 66%.
- Porusza się z zawrotną prędkością 60 km/s względem Słońca.
- Posiada trajektorię hiperboliczną, co oznacza, że wpadł do nas tylko z wizytą i za chwilę zniknie w przestrzeni międzygwiezdnej na zawsze.
Czym 3I/ATLAS różni się od słynnego Oumuamua?
Sęk w tym, że 3I/ATLAS wykazuje znacznie większą aktywność niż jego poprzednicy. Podczas gdy ‘Oumuamua (2017) był zagadkowym, suchym obiektem, a 2I/Borisov (2019) klasyczną kometą, nowy przybysz łączy w sobie cechy obu tych światów.
Analizy przeprowadzone przez zespoły z Oxfordu i Michigan State University wskazują na obecność podpowierzchniowych lodów. To właśnie one, pod wpływem ciepła naszej gwiazdy, zaczynają sublimować, tworząc charakterystyczną komę – chmurę gazu i pyłu. Co ciekawe, jasność obiektu jest niezwykle stabilna, co sugeruje bardzo regularną rotację. Boom. Mamy przed sobą idealny model do badań nad ewolucją galaktyki.
> 💡Astrofizyk i Modelarz Galaktyczny: Dzięki danym z satelity Gaia oraz nowemu modelowi Ōtautahi-Oxford, w 2026 roku potrafimy niemal bezbłędnie wyliczyć pochodzenie takich obiektów. 3I/ATLAS potwierdza, że międzygwiezdne «odłamki» z najstarszych rejonów galaktyki regularnie przenikają przez systemy planetarne, niosąc ze sobą pierwotną chemię sprzed miliardów lat.
Globalna mobilizacja teleskopów
Odkrycie to nie byłoby możliwe bez współpracy międzynarodowej. Gdy tylko system ATLAS podniósł alarm, w kierunku komety zwróciły się najpotężniejsze instrumenty na planecie:
1. Gemini Observatory oraz Southern Astrophysical Research Telescope dostarczyły pierwszych widm światła.
2. Canada-France-Hawaii Telescope pomógł ustalić precyzyjną orbitę obiektu.
3. Bardzo Duży Teleskop (VLT) w Chile przeanalizował strukturę pyłu w komie.
4. Planowane jest włączenie do obserwacji Teleskopu Jamesa Webba, aby zajrzeć bezpośrednio w głąb lodu komety.
Współpraca NASA, ESA oraz ośrodków w Australii i Chile pokazuje, jak bardzo zależy nam na poznaniu tego obiektu. To może być nasza jedyna szansa w tej dekadzie, by zbadać materię, która nie powstała w naszym «lokalnym ogródku».
